— Ciekaw jestem, ilu ekspertów obrona powoła na świadków — odezwał się Nicholas, postanowiwszy w końcu zmienić temat rozmowy, gdyż kwestia technik wędkarskich została już dokumentnie wyczerpana. .

- James Lacey.. - Prosił pan o paszport dla Billa. Doktorze Ames, na wyprodukowanie nawet najnędzniejszej imitacji paszportu potrzeba więcej czasu - przerwał. W tej chwili mniej przypominał świętego Mikołaja, a bardziej zmęczonego i zmartwionego starego człowieka. - Pańskim głównym celem jest, jak rozumiem, zabranie Billa z tego osiedla i przetransportowanie go na Księżyc?. - Ja? Miałbym mieć coś przeciwko? - To dopiero będzie widok, kiedy ten nadęty facet co sił w nogach zacznie uciekać w jakieś bezpieczne miejsce, jak tylko uderzy w nich pierwszy silniejszy podmuch. - Będę się cieszył z pana towarzystwa.. Nie zauważył stojącej obok Szilohin i z zadumy wyrwał go dopiero brzmiący w tonacji ganimedki głos ZORAKA:. Spośród stojących wyłoniła się niewielka grupka, która weszła w środek oświetlonej przestrzeni, gdzie ruszyła wzdłuż wewnętrznego kręgu i zatrzymując się przy każdym z dołów, w milczeniu opuszczała weń metalową skrzynię, po czym przechodziła do następnego otworu. Za nimi posuwała się inna grupa, która napełniała doły wodą wylewaną z podgrzewanego węża; woda zamarzała w ciągu kilku sekund. Gdy skończono z pierwszym kręgiem, zabrano się do następnego i tak aż do końca.. Potem odsunął się, żeby jego towarzysze mogli przywitać się z Ziemianami, i powiedział spokojnie do laryngofonu, który łączył go z Shapieronem, lecącym niedaleko thurieńskiego statku..