Konieczność przeprowadzenia takiej zapobiegawczej operacji na społeczeństwie była niezmiernie rzadka. To, że być może będzie musiała zostać wkrótce powtórzona i to na tym samym świecie, było niepokojące. Fakt, że naznaczone do ewentualnego usunięcia indywiduum było przedstawicielem jednej z mniej agresywnych ras Gromady sprawiał, że cała sprawa była jeszcze gorsza. .

- Kłamiesz? - spytał Sumienny tak cicho, że ledwie go usłyszałem.. To prawdziwy cud, myślał Kaldaq, że Gromada w ogóle trwa, skoro tyle w niej podejrzliwości i lęków.. - Rzeczywiście sądzisz, że ten dom może być kwaterą główną Syndykatu? - spytała Luiza, wyglądając w napięciu przez okno.. - Już mu mówię.. - Oczywiście.. Pan Hugenay spojrzał na Jupitera..