.

- Na zamieszkanym świecie! - mruknął T’var. - Niewiarygodne! To musi rodzić olbrzymie stresy. Jak oni sobie z tym radzą?. - My... jeszcze nie zdołaliśmy lego ustalić, ekscelencjo - przyznał się Sverenssen.. - Celny strzał, tatku - powiedziała mu Deety.. Dla efektu komicznego nieprzerwanie przypominał Rexowi, że jest zobowiązany przysięgą. Istniało duże prawdopodobieństwo, że FBI zobaczy jego zeznania.. - Widzicie, towarzyszu, co się tam dzieje, dokładnie na wprost nas, na naszej drodze?. Tamten na wysokim koniu, okryty podnoszącym się w ramionach płaszczem - to Matholch. Poznałem tego chytrego lisa po sylwetce. Rozpoznałbym go również dlatego, że przycupnięty obok mnie Lorryn ruszył gwałtownie z miejsca, ale szybko się pohamował. Usłyszałem tylko jego świszczący oddech.. Na przedmieściach zaczęła kluczyć, odtwarzając dokładnie trasę, którą wyznaczyła poprzedniego dnia, przygotowując się na to, że będzie śledzona. Nigdzie jednak nie zauważyła agentów Fitcha. Krążąc wąskimi, wyboistymi uliczkami, dotarła w końcu do miejskiego lotniska, gdzie czekał na nią mały odrzutowiec. Pospiesznie chwyciła bagaże i zatrzasnęła drzwi, zostawiając kluczyki w stacyjce auta.. Zwierzę, pomyślał. Belial jest zwierzęciem. To, co przed chwilą słyszałem przez radio, to był głos zwierzęcia. Nie silniejszy od ludzkiego, ale niższy. Zwierzęcy w najgorszym sensie: podludzki i nieokrzesany. Przebiegł go dreszcz. A Rybys sobie śpi, śniąc o swoich chorobach. Ta jej nieustanna aura choroby, we śnie i na jawie, zawsze wokół niej, stale obecna. Ona jest swoim własnym patogenem, sama się zaraża.. .