Czas mijał ospale, dopóki jakiś ruch na korytarzu nie wyrwał jej z dobrowolnej izolacji. Wychodząc z pokoju natknęła się na pojedynczego, spieszącego gdzieś Hivistahma. Miał lekko osłupiały wyraz twarzy, a prócz tego, ekwipunek i insygnia inżyniera-energetyka. Choć zagadnęła go łagodnym i uspokajającym głosem, nie odpowiedział. .

Ktoś nadchodzi.. Zrezygnowany głos lorda Złocistego przerwał moje rozmyślania.. U siebie w biurze Mitch miał szesnaście gotowych bilansów, należało jeszcze tylko zdobyć wszystkie podpisy i można było powkładać dokumenty do teczek. Zakończył swoją morderczą robotę sześć dni przed ostatecznym terminem. Wszystkie szesnaście wykorzystał do skopiowania papierów Gulf-South i Dunn Lane. Nabazgrał ich kody dostępu na kawałku papieru z notesu, leżały teraz na biurku obok kopiarki.. - Powinienem ci był kark skręcić, kiedy miałem po temu okazję - powiedział ze spokojem September.. Ruszyli w stronę parkingu..